środa, 21 sierpnia 2013

Nadgorliwi wojownicy



Coraz częściej zwracamy uwagę na dziwne reakcje, które pojawiają się po spożyciu pokarmów. Zdarzają się tylko czasem i dotyczą tylko niektórych. To dobrze znana grupa objawów, które określamy wspólnym hasłem ALERGIA. Jednak czy to wstępne założenie, że dotyczy ona tylko niektórych, jest słuszne? Czy jeśli nigdy nie zdarzyło nam się spuchnąć po zjedzeniu orzeszka lub kichać seryjnie, to nasze poczucie bezpieczeństwa można uśpić?

Zanim wspólnie udzielimy na to pytanie odpowiedzi, poznajmy wewnętrzny świat nadgorliwych reakcji obronnych, które toczą się w ludzkich organizmach. Dla większości z nas alergia to albo nasze osobiste, niemile doświadczenie, albo obserwacja tych, których ona dotknęła. Kojarzymy przecież takie objawy jak nos, który zamienia się w wodotrysk, piekące, załzawione oczy, katar, za którego pojawieniem się nie stoi żaden drobnoustrój. Swędzące wysypki, obrzęknięte wargi – te objawy to kanon alergii.

Ale przecież nie każdy po zjedzeniu truskawki wpada w takie tarapaty, nie każdy po uczcie z owoców morza wymaga interwencji lekarskiej i to nie dlatego, że krewetki były nieświeże.

A więc, co powoduje, że tak różnie reagujemy? Tu właśnie zaczyna się nasza detektywistyczna praca. Śledztwo, które ma swój początek w genetycznych uwarunkowaniach, zatoczy prawdziwie szerokie kręgi, wyławiając wielu podejrzanych i winowajców.

Każdy człowiek posiada swój indywidualny zapis wszystkiego. Dosłownie i w przenośni. Nie tylko kolor oczu czy kształt dłoni zakodowane są specyficznym językiem biologii w DNA. Żadna cecha charakterystyczna dla naszych organizmów nie znalazła się w nas przypadkiem. Stoi za nią szczególny układ literek tego biologicznego alfabetu – nukleotydów*. Ich sekwencja zapisuje różne drobiazgi, a wiadomo, że diabeł tkwi w szczegółach. Uformowane z nukleotydów informacje pakowane są w geny, a geny działają dwukierunkowo. Z jednej strony przyjmują wpływ, jaki wywiera na nie środowisko, z drugiej – w odpowiedzi – same starają się wywrzeć wpływ na środowisko. Te wzajemne oddziaływania dotyczą także interakcji pożywienie – geny. Ponieważ każda osoba ma charakterystyczny dla siebie zestaw genów, reakcje na ten sam składnik pożywienia u różnych osób mogą być odmienne.

Dlatego też powstała zupełnie nowa dziedzina medycyny – nutrigenomika. Wiedza nutrigenomiczna pozwala zrozumieć, skąd biorą się tak różne i nieprzewidywalne u niektórych osób oddziaływania np. niewinnych skądinąd płatków kukurydzianych czy żółtego sera. Hasłem sztandarowym tej nowej dziedziny wiedzy jest – dla każdego INDYWIDUALNIE dobrana dieta. Pożywienie to w końcu środowisko zewnętrze, które dobrowolnie wprowadzamy w głąb naszego organizmu – a tam już czekają żądne interakcji geny...

Z punktu widzenia alergologicznego reakcja uczuleniowa jest wyrazem nadgorliwości układu odpornościowego w stosunku do jakiegoś czynnika środowiska zewnętrznego. Czasem nadgorliwości tak wielkiej, że zagraża życiu. Układ odpornościowy został tak stworzony, aby chronił organizm przed atakiem niepożądanych w nim mikroorganizmów oraz aby namierzał i niszczył te komórki, które wyglądają lub zachowują się podejrzanie. To rutynowe zajęcia tego układu, powtarzane wielokrotnie każdego dnia. Nieprzeciążony układ immunologiczny zachowuje się lojalnie w stosunku do zdrowych komórek i walecznie w stosunku do intruza, jakim może być bakteria, wirus lub powstająca komórka nowotworowa. W celu obrony przed tymi groźnymi czynnikami dysponujemy całkiem pokaźnym arsenałem broni – począwszy od komórek żernych, które niczym wygłodniały smok pochłaniają drobnoustroje, poprzez komórki, które potrafią produkować paraliżującą broń chemiczną, aż do tych, które specjalizują się w tworzeniu broni specjalnego przeznaczenia – przeciwciał, które idealnie pasują do typu drobnoustroju, z którym mają walczyć.

Substancją, która czynnie bierze udział w powyżej opisanych walkach jest histamina. Jej zwiększona produkcja wyzwala szereg reakcji wspólnie zwanych stanem zapalnym. Chyba każdego z nas ukąsił kiedyś komar. Pojawiający się bąbel, swędzenie, zaczerwienienie, obrzęk to wszystko sprawka histaminy. To ona jest takim czynnikiem manifestującym proces toczącej się obrony. Od jej poziomu zależy również rozległość i dokuczliwość pojawiających się objawów alergii. Im jej więcej, tym świąd dokuczliwszy, katar obficiej leje się z nosa, a oskrzela bardziej się kurczą. Wiedzą o tym doskonale astmatycy. Ale lista przypadłości wiązanych przez naukę z alergiami jest znacznie dłuższa i czasem zaskakujące objawy sąsiadują z tymi dobrze znanymi.

* Nukleotydy – podstawowy składnik strukturalny DNA.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz