sobota, 29 czerwca 2013

Słodkie życie



Dlaczego słodycze tak bardzo smakują dzieciom i dorosłym. Dlaczego sięgamy po nie, gdy jesteśmy głodni, znudzeni, przestraszeni czy szczęśliwi Dlaczego tak trudno ich sobie odmówić Odpowiedź na te pytania przynosi zrozumienie nie tylko dla porażek związanych z odmawianiem sobie słodyczy.
Żywność, która służy człowiekowi przede wszystkim do zaspokajania potrzeb związanych z fizjologią, czyli głodu, może być wykorzystana do zaspokajania także potrzeb psychicznych. Jednak te ostatnie powinny być zaspokajane we właściwy sposób, ponieważ zjedzenie danego pożywienia daje tylko chwilowe poczucie ich zaspokojenia. Dlaczego więc słodycze zajmują tak dużo miejsca w naszym życiu?

W dniu narodzin
Już w momencie urodzenia człowiek lubi smak słodki, gdyż rodzi się z takimi preferencjami. Wynikają one z fizjologicznej reakcji organizmu na spożycie pokarmów o smaku słodkim, którą jest produkcja endorfin i serotoniny, tzw. hormonów szczęścia. Pewnie dlatego noworodek lubi przede wszystkim słodki smak mleka. Czasami podaje się dziecku wodę osłodzoną glukozą i jest ona akceptowana przez dziecko ze względu na słodki smak. Wrodzone preferencje do smaku słodkiego wyznaczają zatem przyszłe zachowania związane ze spożywaniem słodkich pokarmów.

Dorastanie
W trakcie dorastania dziecko zdobywa różne doświadczenia związane z żywnością i w ten sposób kształtują się jego preferencje nabyte. Proces ten pozwala wytłumaczyć, dlaczego ktoś przestał lubić słodycze, a polubił inne, np. pikantne, pokarmy. U większości z nas preferencje do smaku słodkiego dominują jednak przez całe życie. Dlaczego tak się dzieje? Obok genetycznych uwarunkowań, decydują o tym wczesne doświadczenia środowiskowe. Otoczenie, w którym dziecko funkcjonuje, jest źródłem pozytywnych doświadczeń związanych ze słodką żywnością.

Słodki smak dzieciństwa
Oto kilka przykładów pozytywnych doświadczeń związanych ze słodyczami. Kiedy babcia lub ciocia odwiedzają malucha, najczęściej przynoszą dla niego prezent. Może to być zabawka, książeczka, ale często jest to coś słodkiego. Taka wizyta jest dla dziecka miłym doświadczeniem poza prezentem jest także wspólna zabawa. Zwykle wraz z dorastaniem dziecko przestaje czekać z utęsknieniem na spotkania, ale w dalszym ciągu oczekuje słodkiego prezentu.
Kolejnym przykładem są rodzinne święta. Dla dziecka jest to przede wszystkim czas, kiedy rodzice zostają w domu poświęcają mu zatem więcej uwagi, bawią się z nim czy wychodzą z nim na spacer. Trudno też wyobrazić sobie świętowanie bez obfitej konsumpcji, której ważnym elementem są słodkości. W ten sposób dziecko zaczyna kojarzyć słodkie pokarmy z pozytywnymi emocjami związanymi z byciem z bliskimi osobami, akceptacją, bezpieczeństwem, radością, a nawet miłością. Pewne produkty, w tym słodycze, zaczynają wówczas nabierać emocjonalnego znaczenia, które jest ważniejsze dla dziecka niż wartość odżywcza pożywienia.

Cukierkowe nagrody
A co dzieje się w przedszkolu lub szkole. Tam również dziecko uczy się łączyć pozytywne emocje z obecnością słodyczy. Paczki świąteczne wyładowane łakociami, nagrody za udział lub zwycięstwo w konkursie w postaci czekolady czy batonika, słodki poczęstunek z okazji Dnia Matki czy Babci, to tylko przykładowe sytuacje, w których dziecko kojarzy pojawiającą się wówczas żywność z przyjemnością, radością, miłością i wieloma innymi pozytywnymi emocjami.
Czy w takiej sytuacji można nie lubić słodyczy, czy można zrezygnować z ich spożywania. Jest to trudne dla osoby dorosłej, która, nawet jeśli posiada wiedzę na temat zdrowego żywienia, nie jest w stanie poradzić sobie z ograniczeniem słodyczy. Dziecku jest jeszcze trudniej. Zwłaszcza, że źródłem przyjemności związanej z jedzenia słodyczy są dwa potęgujące się nawzajem mechanizmy. Jednym jest wspomniana powyżej fizjologiczna odpowiedź organizmu, a więc m.in. wzrost poziomu serotoniny i wydzielanie się endorfin; drugim wyuczone skojarzenie słodyczy z pozytywnymi emocjami.

Na przekór genetyce
Nie mamy wpływu na genetyczne predyspozycje do smaku słodkiego, ale można modyfikować wpływy środowiskowe. Im wcześniej tym lepiej. Co to oznacza?
Nie należy tworzyć w życiu dziecka sytuacji, w których wykształcą się w nim pozytywne emocjonalne skojarzenia z żywnością o szkodliwym wpływie na organizm, czyli m.in. ze słodyczami. Zamiast lizaków, cukierków i innych łakoci, nagrodą za dobre zachowanie może być czytanie książeczki, wspólna zabawa, wyjście na plac zabaw czy pochwała. Świętowanie może koncentrować się na wspólnej aktywności, rodzinnych opowieściach, wykonywaniu dekoracji itp. Trudno wyobrazić sobie polskie święta bez tradycyjnych potraw, ale nie mogą one zdominować atmosfery świątecznej.
Urodziny dziecka powinny być uczczone przede wszystkim wspaniałą zabawą, a nie stosami słodyczy. Ewentualne rozczarowanie małych gości z powodu braku dużych ilości słodyczy można wyeliminować za pomocą ciekawych konkursów, z nagrodami w postaci oryginalnych owoców albo przydatnych drobiazgów. Tort ze świeczkami, który jest nieodzownym elementem takiego spotkania, nie musi zawierać bitej śmietany, czekolady etc. może być przygotowany na bazie galaretki i owoców.

6 komentarzy:

  1. Ojejciu! Nigdy przenigdy nie powinno się tak restrykcyjnie podchodzić do słodyczy w stosunku do dziecka. W efekcie dzieciak będzie widział: o inni mają słodycze a ja nie, inni mają mega tort a ja nie,inni jedzą a ja nigdy nie spróbowałem-co może rodzić konsekwencje jakimi są obniżone poczucie wartości,wyobcowanie,inność... Zresztą taki stos słodyczy nie jest zły o ile dziecko będzie je miało wydzielane. Co za herezje no! Myślę,że tutaj powinny się wypowiadać matki mające dzieci a nie nastolatki ich nieposiadające czy mniemające co i jak.Jasne-zdrowie odżywianie jest ważne ale zamiast tego unikania należy nauczyć takiego dzieciaka umiaru,jedzenia warzyw i nienagradzania słodyczami. Starczy. Kobieto zlituj się nad swym przyszłym ewentualnym dzieckiem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Herezje powiadasz? Nie napisałam nic co mogłoby mijać się z prawdą w kwestii żywienia, nawet dziecka, także w związku ze słodyczami. Prawdą jest ,że nie jest dobrym sposobem wynagradzania dziecka słodyczami, jednak nie napisałam,że słodycze to coś zakazanego, chodzi po prostu o to , aby wybrać najmniejsze zło, coś słodkiego, co mimo wielu węglowodanów będzie miało w sobie jakieś wartości odżywcze. Najwyraźniej to Ty nie zrozumiałaś przekazu tego artykułu. Zasmucił mnie także Twój stosunek do mojej osoby, ów bezpodstawne oburzenie. Po co ta agresja? Teraz już czujesz się lepiej?

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię cie ale ten post jest beznadziejny zgadzam sie z olala ... Duzo węgli ? A co to dziecko obchodzi? Powiesz mu "nie kupimy tego patrz w składzie 1 cukier o patrz ile weglowodanow i tłuszczów oo nie zrobimy sami " to wychowasz małego orto/ano/buli- rektyka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, pewnie tak właśnie będzie, anorektyczka wychowa kolejną anorektyczkę/anorektyka :)

      Usuń
  4. Nie wiem jakim cudem możesz wyczytać mój stosunek do Ciebie. Nie robię rażących błędów, nie wyzywam Cię ani nie ustosunkowałam się nijak do Ciebie -tylko do tekstu,w którym piszesz o abstrakcji,o czymś o czym licealistka(chyba że posiadająca dziecko) nie ma pojęcia. Poza tym piętnujesz niepotrzebnie słodycze,które aż takie złe same w sobie nie są.To ich ilość i jakość może pozostawiać wiele do życzenia.

    Ojej zrozumiałam. I znam nawet taką osobę,której mamusia tak postępowała. Zasadniczo to pakowanie dziecka w problemy ze sobą, niską samoocenę,poczucie inności i szereg innych problemów. A za taką dietą niekoniecznie idzie w pakiecie zdrowie. Rozumiem zdrowe zamienniki,skupianie się na rodzinie...ale jedzenie w tych dniach jest ważne i od tego nie wolno uciekać.

    Skoro nie jest zakazane to czemu nie ma się miło kojarzyć? Skoro nie jest zakazane i złe czemu nie kupować dziecku czy nastolatkowi słodyczy? Skoro nie jest złe? I w końcu czemu nie ma się kojarzyć dobrze słodki smak? W końcu między innymi mleko jest słodkawe, pierwszy pokarm i bezpieczeństwo. Czemu nie? Kurczęta nikt nie mówi o zażeraniu i obżeraniu się słodyczami. Ale naprawdę nie wszystko musi mieć wartości odżywcze,a żadne jedzenie NIE JEST ZŁEM. Nawet najbardziej przetworzone-to jedzenie. Sam fakt nazywania czegokolwiek złem czy grzechem sprowadza osobę do wyrzutów sumienia,które nie pojawiają się zdrowych ludzi.

    Dla mnie w tym poście się pogubiłaś. Weszłaś na grząski temat,który znasz być może ale nie jako Matka a dziecko. A być może nie znasz. A może być chciała by nie dawano Ci słodyczy bobyś nie przytyła. Nie wiem. Na pewne tematy nie wiedząc o nich ze strony praktycznej-nie powinno się wypowiadać ;)

    Zazwyczaj się nie czepiam,ale dzisiaj poziom abstrakcji i ortoreksji mnie powalił.

    Też lubię wpadać do "chude inspiracje" i wydaje się spoko po blogu ale tutaj zdarza Ci się Inspiracjo bardzo ale to bardzo heretyczno-chore myślenie i poglądy ;) Bardzo bardzo niezdrowe orto.

    OdpowiedzUsuń
  5. ja uważam że powinno się po prostu racjonalnie dozować słodycze i uważać by dziecko nie przyzwyczaiło się do myśli zrobiłem coś dobrego dostane coś słodkiego możliwości na stworzenie nagród jest mnóstwo...

    OdpowiedzUsuń